Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2016

Moje ebooki

Kochani w odpowiedzi na wszystkie emaile, które otrzymuję, przy pomocy mojego nieocenionego partnera, udało mi się znaleźć rozwiązanie w kwestii sprzedaży moich ebooków.
Jest to tymczasowe rozwiązanie i nie jest idealne, ale da szansę tym, którzy szukają moich prac, łatwe ich nabycie.

Zdecydowałam się skorzystać z usług PayPal, który jest dziecinnie prosty w obsłudze.
Każdy zainteresowany moimi opowiadaniami, może teraz zakupić je wysyłając płatność z tytułem książki na mój PayPal, a ebook będzie wysłany na wasz adres email tego samego dnia.

Adres email PayPala to: anishyadevlingel.books@gmail.com


Ceny ebooków:

Ile jest prawdy w prawdzie? - 12,99 zł

Pan pozna Panią... Pana - 10,99 zł

Poślizgiem pod choinkę - 8,99 zł



Postaram się dopracować wszystko jak najszybciej. W razie pytań, wątpliwości lub problemów, proszę piszcie na mój nowy email. Tym sposobem będę w stanie zareagować szybciej.
Dziękuję wam za zainteresowanie, piękne komentarze i cudne emaile.
Dzięki wam chce się żyć :)


piątek, 25 grudnia 2015

Wesołych Świąt - rozdaję upominki :D

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć wam wszystkiego najlepszego. Wspaniałych, spokojnych chwil wypełnionych szczęściem i radością. Pięknej choinki i szczodrego Świętego Mikołaja, nawet jeśli znajdujecie się na liście "nie aż tak grzecznych".
Cieszcie się, bawcie, przeżywajcie ten wspaniały świąteczny okres jak tylko chcecie i pragniecie. 

Nas żadne ramki i nakazy nie dotyczą, bo my spotykamy się w świecie fantazji i nadziei, i nic nas nie ogranicza. Przenieśmy to do naszej rzeczywistości. 
Niech Nowy Rok będzie piękniejszy, dłuższy i szczęśliwszy dla was, i niech wasze plany, marzenia i nadzieje spełnią się co do joty. 

*****

Dziękuję za wszystkie komentarze i życzenia. Wiele dla mnie znaczą. Nie zawsze są miłe, ale zawsze są przyjęte z poważaniem. Czytam każdy mail i opinię, kiedy tylko mam szansę. Nie zawsze mam możliwość odpowiedzieć na wszystkie wiadomości, chcę jednak żebyście wiedzieli, że nigdy moim zamierzeniem nie było zwodzić was czy bawić się z wami w obiecanki. Chciałabym spełnić wasze oczekiwania - dlatego też traktuję moje pisanie bardzo poważnie. Nie chcę robić tego na odczepnego. Chcę włożyć w każdy kawałek, w każde opowiadanie moją duszę i serce. Wierzę, że się rozwijam nawet kiedy nie piszę i nie czytam. Wracając do niektórych moich tekstów w myślach, widzę rzeczy które chciałabym zmienić, rzeczy których nie dostrzegałam wcześniej. Rozumiem rzeczy, które nie docierały do mnie jeszcze w zeszłym roku.
Więc nie, nie uważam, że marnuję wasz i swój czas. Dojrzewam i wierzę, że to przyniesie korzyść moim pracom. 
Jeśli poczekacie sami będziecie mieli szansę się przekonać. 
Jeśli nie, żal mi będzie was pożegnać, bo naprawdę bardzo was szanuję.

Wiem, że obiecałam wam coś na święta - dla mnie one trwają do Nowego Roku, więc wtorek i środę zarezerwowałam na pisanie dla was. Przekonamy się co z tego wyniknie ;)
A w między czasie mam dla niektórych z was coś, co zajmie was na chwilę :)

*****
Moje gwiazdkowe upominki przyznaję:

"Ile jest prawdy w prawdzie?":
- Akira
- Vii
- Kaczuch_A

"Pan pozna Panią... Pana":
- Matoko
- MoNoMu

"Poślizgiem pod choinkę":
- Linellin Rivelle-Nightray

Napiszcie do mnie na email: akfa.dreamland@gmail.com aby otrzymać swoją nagrodę.

Mam nadzieję, że moje ebooki was ucieszą i dają wam chwilę wytchnienia w codziennym zgiełku życia. 
Enjoy kochani ;)

czwartek, 26 listopada 2015

Moje ebooki - problemy

Nie macie pojęcia jaka jestem wdzięczna wam za wasze komentarze i rady. Przepraszam, że nie odpowiadam na wszystkie osobiście, ale naprawdę jestem zarobiona po kokardki. Proszę, wierzcie mi, że je doceniam całym sercem.
Dziękuję zwłaszcza za informacje o zniknięciu moich ebooków z księgarni internetowych.
Sprawdziłam i faktycznie Wydaje.pl przepadło wraz ze sporą sumą moich pieniędzy :'(
Skontaktowałam się z nimi i zobaczymy czy doczekam się jakiejś reakcji. 
Sama jestem sobie winna, że nie trzymałam ręki na pulsie :(
Wydaje się, że Virtualo też wycofał moje ebooki bez informowania mnie, czy wypłacenia mi pieniędzy - a te pieniądze właśnie zbierałam na zainwestowanie w nowe okładki i betowanie moich prac. Zobaczymy co mi odpowiedzą.
Udało mi się znaleźć mój ebook w Merlinie, będę się jednak musiała zorientować konkretnie, gdzie pieniądze idą. 
*****

Jeśli chodzi o dokończenie którejś z moich prac - to nie chcę obiecywać czegoś, czego nie będę w stanie wypełnić, ale marzę o dokończeniu przynajmniej jednego z opowiadań na święta. Obiecuję, że zrobię co w mojej mocy. 
A z osób które nie mogą dostać moich ebooków, wylosuję trzy osoby, dla których ufunduję moje opowiadania jako prezenty gwiazdkowe. 
Jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu - po prostu zostawcie komentarz, który ebook byście chcieli znaleźć pod choinką :)

piątek, 31 lipca 2015

Przepraszam, przepraszam, przepraszam....

Bardzo, bardzo przepraszam. 
Nie mam naprawdę dobrego usprawiedliwienia dlaczego nie napisałam nawet malej notki co u mnie się dzieje. Byłam zajęta, ale wciąż mogłam napisać choć kilka slow. 
Nie będę wymienić wszystkich powodów dla których mogło by się wydawać, ze was porzuciłam, za późno na usprawiedliwienia, a każdy wie jakie jest życie. 
Nie porzuciłam was, obiecuje i będę się starała wrócić w wasze laski bardzo szybko.
Więcej info wkrótce obiecuje.
Buziaki

* mój laptop ma bunta i nie mogę zmienić języka na polski, wiec ta notatka to taka kaleka.  

sobota, 24 maja 2014

Update :)

W moim życiu nastąpiła dość poważna zmiana, na którą się zdecydowałam po długich rozważaniach i przemyśleniach. Mianowicie postanowiłam o rozwodzie. 
To tyle w temacie. 
Jest to jednak wielki krok, jak mam nadzieję w lepszą przyszłość i dlatego uporządkowanie wszystkich spraw zajmie mi trochę czasu. Nie chcę jednak, abyście kochani się martwili, dlatego też ten post. 
Nie zamierzam przestać pisać ani publikować! 
Chcę jednak z wszystkim uporać się krok po kroku. Sprawy nabierają tempa, więc już za jakiś czas oczekujcie mojego powrotu w pełnej krasie i pełnej wigoru, i pomysłów, jak nigdy wcześniej.
Ściskam was wszystkich kochani i gorąco, gorąco pozdrawiam ♥

piątek, 18 kwietnia 2014

Kolizja światów

Nie porzuciłam was moi kochani. Ani bloga, ani tym bardziej moich opowiadań. Zwyczajnie walczę z dniem codziennym i natłokiem obowiązków, myśli, problemów.
Moje światy jednak zaczęły kolidować, bo najwyraźniej pisanie jest tak integralną częścią mnie, że nie da się go zdławić ani tym bardziej stłamsić przytłaczającą, szarą rzeczywistością.
Brakuje mi pisania, choć nie mam na nie siły najczęściej. Nie oznacza to jednak, że mój umysł tak zwyczajnie się poddał i zawiesił wymyślanie. O nie. Mój mózg nie chce się zamknąć nawet na chwilę, choć na przykład mam tylko trzy godziny snu zanim będę musiała wstać i iść do pracy. 
Gorzej, przyłapałam się na tym, że do każdej poznanej osoby zaczynam dopisywać w myślach scenariusze, dialogi, sytuacje...
To bywa nieraz żenujące, bo uśmiecham się pod nosem lub patrzę na kogoś widząc w głowie nowe historie, a ta osoba nie ma pojęcia o co mi chodzi. Słyszę coraz częściej, że wydaję się bardzo dobrze znać ludzi. Że jestem w stanie ich przejrzeć...
Hmm... nie wiem co o tym myśleć. 
Może to jakiś instynkt drzemiący w pisarzach, pomagający nam w tworzeniu postaci? 
Tak czy inaczej wiele godzin dziennie poświęcam na kreowanie świata, który nakłada się na mój realny, co sprawia, że czuję się zagubiona. Tak trochę na krawędzi, trochę rozdarta. Ani tu, ani tam.
Obiecuję jednak, że uporam się z tym wszystkim, bo innej opcji nie ma. 
Kocham was i pozdrawiam bardzo serdecznie.
Wesołych Świąt Wielkanocnych!
♥

sobota, 7 grudnia 2013

I sobie nie popiszę

Infekcja oka, której nabawilam się w pracy zamordowała moje plany.

Mogę więc jedynie...



ale żeby nie było smutno muszę wam coś pokazać :)
 Na moim facebooku nigdy nie jest nudno.


piątek, 22 listopada 2013

Weekendowe plany

Wreszcie wolne. 
Zmęczona, ale już przyzwyczajona do tego stanu - deklaruję intensywne prace nad Wziętym przez zaskoczenie :) Poświęcę na to tyle czasu ile tylko będę w stanie w ten weekend ( a mam szczerą nadzieję, że będzie to dużo), więc na początku następnego tygodnia coś powinno się pojawić. 
Jak na razie nie jestem w stanie pisać tyle ile bym pragnęła i pracować nad więcej niż jedną rzeczą na raz. Zwyczajne życie wali mnie po głowie po prostu bez pardonu. Mój mąż miał w końcu operację na którą czekaliśmy od miesięcy i mam nadzieję, że będzie już wszystko dobrze. Oznacza to jednak oczywiście, że jeszcze więcej problemów i spraw spadło na moje barki. Miejmy jednak nadzieję, że po sześciu tygodniach rekonwalescencji wszystko wróci do normy a ja do intensywnego pisania.
Kocham was jednak i pozdrawiam :)
♥ 
Ładny pan dla was,
 oby został moim Wenem na ten tydzień :)

środa, 25 września 2013

promises, promises

Mój Wen zaczął mierzyć do mnie z groźnie wyglądającego obiektu 
i nie mam wyboru. Robię sobie kawkę, może nawet jakieś ciasteczka
 i piszę 



Mam nadzieję, że już wszyscy przeczytali ostatni kawałek, który wstawiłam. 
Jeśli tak, to tylko pragnę przypomnieć wam kochani o tym, że możecie dołączyć do mnie na 
i

Staram się rozszerzać swój zasięg, aby dotrzeć do wszystkich. 
Nie jest łatwo :)

poniedziałek, 22 lipca 2013

Luana is bad influence...

Trzymam mój umysł i oczy przy sobie. I swear! Wychodzi jednak na to, że nie jestem nigdzie bezpieczna.
Niestety na jej gg jest zaproszenie do 15 rozdziału jej opowiadania Połączeni


I nowe opowiadanie znów mi zaświtało, 
kiedy grzecznie sobie pisałam 
WTH?

Powiem wam tylko tyle:
Miłosne zaklęcie, które poszło źle :)

Podziękujcie Luanie kochani :P
A to ładny wen - opiekun nowej historii.

 

czwartek, 4 lipca 2013

Przypadki chodzą po ludziach...

Wymyśliłam nowe opowiadanie.
... nie chciałam, przysięgam! Samo tak wyszło!
Jestem wierna Blake'owi i Harryemu. Piszę ile mogę. Już mam pół rozdziału, który planuję wstawić w sobotę wieczorem...
ale to nowe opowiadanie - tak, tak, ma tytuł, choć wcale nad tym nie myślałam - normalnie wyskoczyło z nikąd i mnie przydybało w chwili słabości.
A stało się to tak niewinnie. Nie uwierzylibyście nawet.
Wychodziłam z siostrą z biura - pracujemy razem - i zadzwonił telefon, a nikogo innego nie było. Już miałam sobie zażartować, że ma nie odbierać, gdy BAM! 
Pomyślałam sobie jakby to było gdyby, mój bohater odebrał telefon zdesperowanego, zdradzanego mężczyzny, przeklinającego swojego niewiernego kochanka do piekła i z powrotem.
A potem, cały prawie romans rozwinąłby się przez telefon, podczas długich i ekscytujących rozmów...
aaach... Mówię sobie NIE! Stanowcze NIE! Żadnych nowych opowiadań... Blake i Harry, a potem Morgan i Ryan! 
 I tego będę się trzymała.

Ech... nie do końca jednak tak wyszło...
pod wieczór miałam już tytuł
-Telefon od serca-
♥
i całą historię, biednego polskiego (wiem, wiem, niespodzianka ) emigranta Radka mieszkającego, studiującego i pracującego jako sprzątacz w Firmie Kurierskiej w Anglii oraz seksownego, bardzo kuszącego Anglika Devona, uwodzącego go bez skrupułów przez telefon. Będzie się działo...

A nie chciałam.
I swear!
Wygląda jednak na to, że myślę nawet, kiedy nie myślę. 
Może jak będziecie chcieli, dostaniecie urywek na zachętę :)


sobota, 29 czerwca 2013

Banner

Moi kochani dorobiłam się bannera. Mam nadzieję, że wam się podoba. 


Myślałam też o tym, o czym już pisałam wcześniej. 
A mianowicie o wzajemnym promowaniu swoich blogów, przez autorów i fanów. Ja osobiście uważam, to za cudowny pomysł i jestem skłonna dodać bannery zainteresowanych osób, jeśli też to dla mnie zrobią. Każdy chętny niech skontaktuje się ze mną po przez email akfa.dreamland@gmail.com, 
nadsyłając mi swój banner, a ja przygotuję dla was mój. 

Czekam, dajcie znać co o tym myślicie?
Pozdrawiam cieplutko kochani i miłego weekendu!

sobota, 16 marca 2013

Blake i Harry zapraszają!

Zgodnie z obietnicą, publikuję pierwszy rozdział  

Wziętego przez zaskoczenie



Uwielbiam tę historię i wierzę, że i wam przypadnie do gustu. Życie byłoby okropne, gdyby nie przydażały nam się w nim cudowne, nieoczekiwane rzeczy. Życie bez nadziei i marzeń byłoby ponure i smutne.
Czasem nasze losy splatają się z ludźmi w nieoczekiwany sposób i tak właśnie się dzieje z Morganem i Ryanem
z Zagubionego pamiętnika.
Wierzę, że to będzie nieoczekiwane i interesujące połączenie.

***    

Mam zamiar (luźno traktując to słowo) wstawiać kolejne części w odstępach dwu-trzytygodniowych. 
Piszę tak szybko, jak tylko pozwalają mi na to inne obowiązki domowe i zawodowe. Oprócz tego chcę, aby na każdą część zerknęła moja beta i korektorka, bo co trzy pary oczu to nie jedna, a każdy przegapiony przecinek i literówka, są zadrą na mojej duszy. :) Muszę więc brać pod uwagę ich terminy. 
Zrobię jednak co w mojej mocy! To obiecuję na pewno!

***
Pozdrawiam i czekam na komentarze. Znaczą dla mnie bardzo wiele, więc proszę poświęć 5 minut swojego czasu i wyraź swoją opinię. To pozwala mi bardziej utożsamiać się z waszymi pragnieniami i potrzebami, a także pozwala rozwijać się mojemu kunsztowi pisarskiemu.  
 

czwartek, 20 września 2012

Plany


Przekonałam się, że zawsze kiedy planuję sobie coś, nic z tego nie wychodzi. 
Między innymi dlatego 'powiadamiam' znajomych, że 'nie robię' grilla w ten weekend ;)
Dziś zapaliłam sobie moją ulubioną jaśminowo-waniliową świeczkę, naszykowałam sobie ogromny kubek kawy, wyciągnęłam mój-przez-konfiskatę-mężowi(czyt.zajumany) puszysty koc i zdecydowałam, że będę kończyć kolejną część Budki z pocałunkami. Nieśmiało nawet licząc, że na jutro mi się uda skończyć i mile was zaskoczyć...

Problem z tym, że nadal nie napisałam ani słowa. Po głowie chodzi mi tysiąc pięćset pomysłów i myśli, ale Cory i Connor ni cholery!
Wiem, że nie wymuszę z siebie opowiadania, bo byłoby do kitu. Nie mam też pojęcia jak się 'wprawić' w nastrój. 
Postanowiłam więc, że napiszę choć posta, abyście wiedzieli co mi chodzi po głowie.
A jest tego trochę, może dzięki temu uda mi się wszystko posegregować i ruszyć naprzód. 


Przede wszystkim nowe opowiadanie nie daje mi spokoju. Nowe, ale stare jednocześnie, bo było tak naprawdę jednym z pierwszych jakie wymyśliłam, a właściwie do którego wracałam wciąż na nowo. To jest taki bardzo słitaśny romans. Taki typowy kanapowiec-pocieszyciel, kiedy miałam doła. Zawiera w sobie wszystko to co uwielbiałam, odkąd tylko zaczęłam czytać, w książkach. Dawkowane napięcie, podpuszczanie, prowokacja i podniecenie sięgające zenitu. Niedopowiedziane sugestie, udawanie, że nie dostrzega się oczywistości, uwodzenie i testowanie granic. Po prostu wszystko co najlepsze w gorącym romansie z dwoma przystojnymi mężczyznami w roli głównej.

 Moi bohaterowie Alec i Jericho to koledzy, którzy poznali się przez internet przy współpracy nad jednym projektem. Wygrali i zostali wstępnie zatrudnieni przy jego tworzeniu. Zamieszkują razem, bo żadnego z nich nie stać na osobne mieszkanie. Aby zostać zatrudnieni muszą dokończyć projekt nad którym pracują. Albo obaj, albo żaden nie dostanie pracy w prestiżowej firmie dla której powstaje projekt. A ta praca jest dla nich jak spełnienie marzeń.
Początki ich znajomości nie są najlepsze. Alec ulega wypadkowi samochodowemu, kiedy ktoś taranuje go i spycha z drogi. Wszystko co miał było w aucie, które jest skasowane na barierce autostrady. Poturbowany z wybitym barkiem zostaje z tym, co ma na sobie, a i to jest zakrwawione i podarte.  W mieście (jeszcze nie wiem czy umieszczę akcje w jakimś prawdziwym czy zmyślonym) gdzie ma zamieszkać ma tylko jednego przyjaciela, dość odległego kuzyna Ariela, który wyprowadził się z ich niewielkiej mieściny po tym, jak ich rodzina stwierdziła, że nie może znieść skandalu z 'wyautowaniem' ekscentrycznego mężczyzny. Alec bardzo go jednak lubił i nigdy nie podzielał opinii swojej rodziny na temat homoseksualizmu. Zwraca się więc do niego z prośbą o pomoc. Bez auta, bez pieniędzy z adresem wetkniętym w tylną kieszeń jeansów, prosi kuzyna o pomoc w znalezienie mieszkania w którym powinien już na niego czekać jego współlokator. Ariel oczywiście stawia się w szpitalu i proponuje mu wspólne mieszkanie i opiekę. Alec jednak nie chce się narzucać kuzynowi i jego partnerowi, odmawia więc, przyjmując jedynie torbę najpotrzebniejszych rzeczy, wykupienie recepty i podwiezienie do opłaconego z góry na trzy miesiące mieszkania.

Jericho otwierając drzwi poturbowanemu, obolałemu, posiniaczonemu mężczyźnie nawet się nie spodziewa, że właśnie rozpoczął się początek reszty jego życia. Niezbyt kulturalna reakcja mężczyzny na widok przystojnego, aczkolwiek ekscentrycznego Ariela  rozpętuje burzę. 
Alec zawsze bronił kuzyna i kilka ran nie było wystarczającym powodem, aby nie zrobić tego i teraz. Żegna Ariela grzecznie, ale szybko, aby się go pozbyć i bierze zaskoczonego Jericho w obroty.
Strach, ból, śmierć, która mignęła mu przed oczyma zmienia w nim sposób myślenia i postrzegania życia. 
Iskry lecą podczas kłótni, którą urządza niepoczuwającemu się do winy współlokatorowi, który nie ma za dobrego mniemania o homoseksualistach, a już zwłaszcza tych, których określa jako 'przegiętych'. 
W szale kłótni i wyzwisk Alec sprowokowany stawia ultimatum przystojnemu Jericho. Albo się na nie zgodzi, albo on wyjeżdża nie oglądając się za siebie i zostawiając projekt, który bez niego padnie i Jericho, który zostanie bez pracy i perspektyw. 
Cóź...
powiem tak...
Jericho stanie przez ogromnym wyzwaniem. Przekona się, że jego poglądy i wyobrażenia giną w zderzeniu z rzeczywistością, i pociągającym Aleckiem.
Obaj jednak są zbyt uparci, aby się poddać. Alec zamierza udowodnić mu jak bardzo błędne wyobrażenie ma na temat życia, uczuć i związków między mężczyznami. Zwłaszcza, że uważa, że jego współlokatorowi nie starczy odwagi na taki związek. 
A Jericho jest zdeterminowany nie wracać do dawnego, samotnego i trudnego życia. Nie zamierza się ugiąć, przed tak bzdurnym i głupim jego zdaniem wyzwaniem.

Obaj lądują więc w sytuacjach i 'pozycjach', w których już nie do końca jest pewne co jest prawdą, co jest wymuszoną bliskością, a co zżerającą ich obu ciekawością. 
W końcu co zrobić z ultimatum:

"Związki między mężczyznami są dla ciebie… takie skomplikowane i niezrozumiałe – wymamrotał Alec, nie spuszczając z niego spojrzenia. – Nie martw się. Pomogę ci je zrozumieć. Teraz dla odmiany, to ty poudajesz, że nie jesteś hetero. Bez mrugnięcia okiem zmusiłbyś Ariela do tego, żeby całe życie udawał kogoś kim nie jest. Żeby ukrywał prawdziwego siebie i swoje pragnienia. Pora najwyższa posmakować własnego lekarstwa. Przez kolejne trzy miesiące, w trakcie pracy nad systemem, będziesz moim chłopakiem. Będziesz zachowywał się jak najczulszy, najbardziej zakochany mężczyzna jaki chodzi po tej ziemi. Musisz mi udowodnić, że jesteś normalnym człowiekiem, zdolnym do uczuć... albo wychodzę stąd i radź sobie sam w swoim zakłamanym, przesyconym nienawiścią życiu."

Proste? 
Wcale nie, zwłaszcza, że może wypadek wcale wypadkiem nie był :D



Moje opowiadanie nie ma tytułu, ale ma prawie wszystko inne. Przez chwile Jericho zamieniał się w mojej wyobraźni w prawdziwego drania i sama nie byłam pewna czy chcę stworzyć to opowiadanie. Wszystko mi się wymykało z rąk, sama nie wiem dlaczego. Coraz wredniejsze zachowania i poczynania Jericho sprawiało, że zakończenie zaczynało być niepewne i okupione łzami, a na takie nie chciałam się godzić i nie chciałam, aby Alec cierpiał. Był moment w którym chciałam zrezygnować z tego opowiadania uznając je za nieudane. Teraz jednak gnębi mnie i ciągle wracam do niego myślami. 


Może dlatego, że raz po raz spotykam się z opiniami, że moje opowiadania, choć wspaniałe to są nierealne w naszym "prawdziwym" życiu. 
Otóż, ja myślę inaczej. 
Nie chcę, aby moje książki były postrzegane przez pryzmat życia moich czytelników, ale żeby to ich życie było postrzegane przez pryzmat moich historii.
W końcu rzeczywistość jest względna dla każdego człowieka. To co jest moją rzeczywistością, nie jest rzeczywistością kogoś innego. Są ludzie, którzy wierzą, że nasz los jest z góry zaplanowany. Ja wierzę, że sami go kreujemy, choć nie zawsze wszystko udaje nam się osiągnąć. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mamy próbować czy, że mamy mniej dla siebie wymagać. 
Ja chcę wszystkiego. Pragnę wielu rzeczy w życiu i nie zamierzam ograniczać się, tak długo jak długo to czego pragnę i chcę nie krzywdzi innych. 
To my sami najczęściej się ograniczamy. Obawami, niepewnością i brakiem wiary w siebie. 
Czasem przejmując się ludźmi, którzy na to nie zasługują, bo nie przejmują się nami.

Jak znam siebie chyba otworzę kolejne okienko Worda i będę zapisywać historię Aleca i Jericho, jednocześnie pisząc Budkę z pocałunkami.
Niekiedy zdarza się, że mam otwartych kilka okienek i skaczę między nimi, bo nie mogę się powstrzymać. Pomysły zalewają mnie i to nie koniecznie na ten temat na który chciałabym pisać. Tego nie da się zaprogramować. A walczyć z tym nie idzie.
Dlaczego tak jest? Nie wiem...